Sklep internetowy czy Allegro – to pytanie prędzej czy później zada sobie każdy, kto sprzedaje online. Allegro ma przewagi, obok których trudno przejść obojętnie. Ale ma też pozycję monopolisty na polskim rynku i z tej pozycji, rok w rok, wprowadza kolejne ograniczenia dla sprzedawców. Z jednej strony nagradza Cię klientami od pierwszego dnia. Z drugiej karze za każdą sprzedaż bardzo wysoką prowizją.
Czy własny sklep działa lepiej? Teoretycznie tak, bo płacisz raz za budowę, a jedyna prowizja, jaką potem płacisz, to 1–2% od płatności online. Z drugiej strony musisz sam znaleźć klienta. To jest główna decyzja, jaką musisz podjąć: wysoka prowizja i konkurowanie ceną na Allegro, czy niska prowizja i samodzielne poszukiwanie klienta we własnym sklepie.
Spis treści
Sklep internetowy czy Allegro — szybka odpowiedź
Allegro: zero kosztów startu, gotowy ruch od pierwszego dnia, ale realny koszt prowizji potrafi zjeść 15–30% obrotu, a żaden klient nie należy do Ciebie. Własny sklep internetowy to koszt budowy z góry (u mnie WooCommerce od 2 500 zł), zero prowizji od sprzedaży, ale ruch musisz przyprowadzić sam. Niżej rozkładam to na czynniki, żebyś mógł policzyć, co bardziej opłaca się akurat Twojej firmie.
Allegro to wynajem zasięgu
Kiedyś Allegro było czymś więcej niż wystawianiem ofert. Dało się kodować szablony aukcji niemal jak stronę www. Każdy sklep mógł mieć swoje logo, adres, kontakt, baner z pozostałymi produktami, nawet rozwijane menu. Pełna dowolność. Rola Allegro ograniczała się niemal do pobierania opłat.
Te czasy minęły jednak bezpowrotnie. Z biegiem lat, w miarę przejmowania coraz większej części polskiego e-commerce, Allegro zaczęło chcieć być czymś więcej niż witryną z ofertami. Możliwości sprzedawcy zmniejszały się małymi krokami, aż jesteśmy w momencie, w którym Ty jako sprzedawca praktycznie nie możesz nic.
Dziś nie masz żadnej zgodnej z regulaminem metody, żeby zareklamować swój sklep na Allegro. Jeżeli zapytasz kogokolwiek, gdzie kupił taką fajną rzecz, odpowie, że na Allegro, nie u konkretnego sprzedawcy, tylko na tej platformie. Zostajesz anonimowy, więc klienci nie są lojalni wobec Ciebie, tylko wobec ceny. Jeśli tylko znajdą podobną ofertę, ale tańszą, kupią u niego. Ty z kolei masz absolutny zakaz reklamowania swojej firmy, sklepu czy strony internetowej – masz pozostać anonimowy, w cieniu Allegro.
Do tego na tej samej liście wyników konkurujesz z producentami, a ci są przez Allegro traktowani lepiej. Największym sprzedawcom platforma daje dodatkowe rabaty. Allegro wynajmuje Ci swój zasięg, a Ty jesteś dla nich jednym z wielu najemców.
Prowizja, której nie da się policzyć z góry
Żeby sprzedawać na Allegro opłacalnie, musisz policzyć prowizję. Problem w tym, że system jej naliczania jest dziś na tyle skomplikowany, że policzenie jej z góry graniczy z cudem. Prowizja za ten sam produkt potrafi się różnić w zależności od tego, ile sztuk kupił jeden klient, jaką metodę dostawy wybrał i czy korzysta ze Smarta.
Sam Smart jest wygodny dla kupujących – darmowa dostawa w ramach niewielkiego rocznego abonamentu. Kurier jednak za darmo paczki nie dostarczy. Ktoś musi za nią zapłaci, więc płacisz Ty, sprzedawca, i musisz ten koszt wliczyć w cenę. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że z góry nie wiesz, jaką formę dostawy wybierze klient, a od niej też zależy prowizja – Allegro pobiera ją także od kosztu dostawy. Do tego dochodzą zwroty, również na Twój koszt. Według mnie dokładne policzenie prowizji od sprzedaży na Allegro z góry jest niemożliwe i nie znam sprzedawcy, który by to potrafił.
W sieci krąży liczba 13% jako średnia stawka prowizji. To tylko koszt bazowy. Oficjalny kalkulator opłat i prowizji Allegro pokazuje pełną tabelę stawek, ale realny rachunek, po doliczeniu wszystkiego, wygląda tak:
- prowizja od 1 do 17% wartości sprzedaży, zależnie od kategorii, plus VAT;
- prowizja liczona od ceny razem z dostawą, choć nie wiesz z góry, jaki rodzaj dostawy klient wybierze;
- jeśli kupujący ma Smart, za „darmową” wysyłkę płacisz ze swojej kieszeni;
- Allegro Ads, jeśli chcesz mieć jakąkolwiek sprzedaż – reklamy płatne za kliknięcie, które nie gwarantuje transakcji.
Z mojego doświadczenia realny koszt rzadko spada poniżej 15% obrotu, a przy wyróżnieniach, Smarcie i reklamie potrafi przekroczyć 30%. To trochę jak billboard przy autostradzie, za który płacisz za samo to, że każdy może go zobaczyć, a dodatkowo procent od każdego klienta, który do Ciebie z niego trafił.
Znam firmy, które sprzedawały na Allegro miesiącami, nie licząc realnego zysku, a gdy w końcu to podliczyły, okazało się, że zysk był minimalny. Ten skomplikowany system prowizji ma jedną konsekwencję: łatwo sprzedawać, nie wiedząc, że się nie opłaca.
A najważniejsze na koniec: ani złotówka z tego nie buduje niczego, co jest Twoje. Klient kupił „na Allegro”, nie „u Ciebie”. Jutro obok Twojej oferty stanie trzech tańszych i wybierze ich.
Własny sklep to Twoja własność
Często słyszę, że budowa własnego sklepu jest za droga, żeby się opłacała. To powierzchowne myślenie. Równie dobrze można powiedzieć, że korzystanie z Allegro to same plusy. Owszem, własny sklep internetowy jest droższy niż wystawienie darmowej oferty na Allegro, bo koszt budowy to kilka tysięcy złotych. Ale późniejsze koszty (pozyskania i utrzymania klienta, prowizje od sprzedaży, utrzymanie domeny i hostingu) są nieporównywalnie niższe niż prowizja na Allegro. Dotyczy to nawet sytuacji, w której klientów pozyskujesz przez płatne reklamy.
Co realnie zyskujesz:
- prowizja od sprzedaży: zero, płacisz tylko operatorowi płatności;
- sklep jest Twój nie wynajmujesz go od nikogo;
- baza klientów należy do Ciebie. Maile, historia zakupów, możliwość w każdej chwili dać znać o nowej promocji. Na Allegro ten klient należy do Allegro, a Ty nie masz do niego nawet maila – Allegro ma swój wewnętrzny system komunikacji;
- obok Twojego produktu nie stoi trzech tańszych ofert konkurencji;
- ustawiasz sklep po swojemu – płatności (BLIK) i wybór bramki, kurierzy, rabaty, konfigurator. Nie mieścisz się w cudzym szablonie.
Zrobiłem taki sklep dla Printiko – gadżety reklamowe z nadrukiem, własny sklep zamiast Allegro. Efekt: 0 zł prowizji od sprzedaży i automatyczne rabaty ilościowe, których na Allegro po prostu się nie ustawi.
Minus, którego nie ukryję: sklep kosztuje z góry (u mnie WooCommerce od 2 500 zł), a ruch musisz przyprowadzić sam dzięki pozycjonowaniu, płatnej reklamie, social mediom albo z polecenia. Allegro ten ruch ma gotowy, Twój sklep zaczyna od zera. To realna różnica, nie detal.
A jeśli już wiesz, że chcesz iść w swoje, zostaje pytanie, na czym zbudować sklep. Rozłożyłem to w osobnym tekście: którą platformę sklepową wybrać i dlaczego stawiam na WooCommerce.
Kiedy Allegro ma sens
Nie każdej firmie potrzebny własny sklep. Allegro jest lepszym wyborem, gdy:
- jesteś producentem albo masz wyłączność na dany produkt;
- sprzedajesz popularne towary, gdzie liczy się głównie cena, nie to, czyja to marka;
- sprzedajesz w małej skali – kilka sztuk miesięcznie nie uzasadnia budowy i utrzymania sklepu;
- nikt jeszcze nie zna Twojej nazwy, a zasięg potrzebny Ci od zaraz.
Jeśli to Twój przypadek, zostań na Allegro. Budowa sklepu byłaby dziś wydatkiem, który zwróci się dopiero po długim czasie, a przy takiej skali może się nie zwrócić wcale.
Kiedy własny sklep zaczyna się opłacać
Przechodzisz na swoje, gdy:
- sprzedajesz regularnie i prowizje zjadają marżę – policz, ile realnie zostawiasz na Allegro co miesiąc; jeśli zbliża się do 30% obrotu, to pora uciekać;
- masz produkt, który chcesz budować jako markę, nie tylko jako najtańszą ofertę w kategorii;
- sprzedajesz coś konfigurowalnego albo z rabatami ilościowymi – jak drukarnia Cztery Asy, gdzie konfigurator obsługuje tysiące wariantów; tego na Allegro nie zbudujesz;
- chcesz wracać do klientów, którzy raz u Ciebie kupili, zamiast płacić za ich ponowne pozyskanie.
Nie wiesz, po której stronie jest Twoja firma?
Napisz mi w dwóch zdaniach, co sprzedajesz i w jakiej skali. Powiem wprost, czy warto budować sklep internetowy, czy na razie lepiej zostać na Allegro – także jeśli odpowiedź brzmi „na razie nie buduj”.