Cztery Asy - 230 400 wariantów cennika w tydzień
Drukarnia offsetowa, która przez lata chciała mieć pełny cennik katalogów szytych online - ale każdy wykonawca odmawiał, bo produkt miał 230 400 kombinacji. Rozwiązanie znaleźliśmy w skrypcie, nie w klepaniu.
Klient miał jeden problem, z którym przez lata żaden wykonawca nie chciał ruszyć. Nie dlatego, że był trudny. Dlatego, że był czasochłonny.
Drukarnia Cztery Asy z Kielc drukuje między innymi katalogi szyte - te wyższej półki, oprawiane nitką. To produkt, którego cena zależy od kilku parametrów naraz, i każdy z nich klient wybiera osobno.
- 8 różnych formatów papieru
- 24 różne ilości stron
- 6 rodzajów papieru okładki
- 5 rodzajów kolorystyki okładki
- 5 rodzajów foliowania okładki
- 4 rodzaje papieru wnętrza
- 2 rodzaje kolorystyki wnętrza
Każdy parametr - sensowna decyzja klienta. Osobno każda opcja jest banalna. Razem, w liczbach, robią coś zupełnie innego:
8 × 24 × 6 × 5 × 5 × 4 × 2
Klient chciał, żeby pełny cennik był dostępny online. Żeby potencjalny klient wchodził na stronę, wybierał swoje opcje i od razu widział cenę - bez telefonu, bez maila, bez czekania na odpowiedź.
Rozsądne oczekiwanie. Standard w e-commerce.
Był tylko jeden szczegół.
Dlaczego przez lata nikt nie chciał tego zrobić
230 000 wariantów w klasycznym podejściu oznacza jedno: 230 000 razy trzeba wejść do panelu, dodać produkt i wpisać cenę.
Nawet jeśli każdy wariant klepiesz w 20 sekund - a to bardzo optymistycznie - to jest ponad 1 280 godzin czystej roboty. Osiem miesięcy jednego etatu przy komputerze. Bez błędów. Bez przerw. Bez pomyłek w cenie, których potem klient nie zauważy, a Ty stracisz.
Kolejni wykonawcy patrzyli na to i mówili to samo: „to niemożliwe do zrobienia w rozsądnym budżecie". Nie dlatego, że nie umieli. Dlatego, że wyceniali to jak fizyczną pracę.
Klient żył z tym latami. Katalogi szyte sprzedawało się dalej - telefonem, mailem, ręcznie wystawianymi ofertami. Każda wycena kosztowała czas biura. Klient bez pełnego cennika online był klientem, który mógł zapytać u konkurencji, dostać ofertę szybciej i odejść.
Co zaproponowałem
Zamiast klepać, siedliśmy do tego jak do problemu matematycznego. Bo 230 400 wariantów nie ma 230 400 różnych cen ustalonych z powietrza - cena wynika z kilku reguł zależności, które klient już miał w głowie. Tylko nikt ich wcześniej nie spisał w jednym miejscu.
- Wspólnie z klientem wyciągnęliśmy reguły cenowe. Jak format wpływa na cenę bazową. Jak liczba stron mnoży się przez cenę arkusza. Jak papier zmienia stawkę. Jak nakład zmniejsza cenę jednostkową. Wszystkie zależności - na papierze, jedna po drugiej.
- Napisałem skrypt, który wygenerował cennik. Program wziął te reguły i policzył cenę dla każdej z 230 400 kombinacji. To, co człowiek robił przez pół roku, komputer zrobił w kilka minut. Bez pomyłki. Bez zmęczenia.
- Zbudowałem osobną stronę sklepu WooCommerce, do której można było wgrać ten wygenerowany cennik. Sklep, w którym klient wybiera opcje z rozwijanych list, a cena aktualizuje się na bieżąco - dokładnie ta, którą wcześniej policzył skrypt.
Trzy kroki. Reguły - skrypt - sklep. Osobno każdy prosty, razem tworzą coś, co przez lata nikomu się nie chciało zrobić.
Dlaczego to zadziałało
Różnica między moim podejściem a poprzednimi próbami jest jedna, i warto ją nazwać wprost: poprzedni wykonawcy chcieli klepać. Ja chciałem policzyć.
To ten sam nawyk, który widać u agencji budujących strony pod klienta. Można każdą podstronę tworzyć od zera - i wtedy strona kosztuje dziesiątki tysięcy, bo trzeba za to zapłacić czas ludzi. Można też najpierw zrozumieć, co się powtarza, i zaprojektować mądrzej - wtedy kosztuje tyle, ile realnie musi.
Podobne podejście widać w innych moich projektach. Wyspa Zabawy to strona napisana ręcznie, bo taki był optymalny wybór pod potrzebę. Sklep Printiko ma automatyczny system rabatów ilościowych, bo ręczne odpowiadanie na maile o „ile za 100 sztuk" to marnowanie czasu właściciela.
W przypadku Czterech Asów rozwiązanie było w tym samym rejestrze: zamiast pracy - narzędzie. Skrypt policzył ceny raz i nigdy nie się nie zmęczył. Sklep zaczął pracować za biuro obsługi, które dotąd musiało odpowiadać na każde zapytanie o cenę katalogu szytego.
Efekt
Klient dostał to, czego szukał przez lata. Sklep, w którym potencjalny odbiorca sam sobie wyklika swoją specyfikację i zobaczy cenę. Bez telefonów. Bez mailowego pingpongu. Bez rezygnacji, bo „odpowiedzieli za dwa dni".
A biuro drukarni odzyskało godziny, które wcześniej szły na ręczne wyceny.
Niesamowitą robotę wykonał ten człowiek. Od kilku lat chciałem dodać pełny cennik, ale nikt nie chciał się podjąć tego zadania, ponieważ było bardzo czasochłonne. Nie wiem jak, ale on to zrobił w tydzień. Geniusz.
Co z tego wynika dla Twojej firmy
Jeśli Twoja firma ma w ofercie coś, czego nikt nie chce Ci zrobić „bo za bardzo skomplikowane" - to bardzo prawdopodobne, że problem nie jest w skomplikowaniu. Problem jest w tym, że wszyscy podchodzą do niego jak do fizycznej roboty.
Kilka reguł, skrypt, dobre narzędzie - i nagle to, co miało być pół roku klepania, jest tygodniem pracy. Nie w każdej sytuacji, ale znacznie częściej niż większość firm zakłada.
Jeśli słyszałeś od kilku wykonawców „to się nie opłaca" albo „będzie to kosztować fortunę" - być może po prostu trafiłeś na wykonawców, którzy widzą Twój problem tylko z jednej strony.
Porozmawiajmy.
Masz w firmie coś, czego wszyscy odmawiają zrobić „bo to za dużo pracy"? Napisz w dwóch zdaniach o co chodzi. Odezwę się w ciągu 24 godzin - powiem uczciwie, czy da się to zrobić inaczej.
Lub napisz bezpośrednio: adrian@strojwas.pl