Koszt strony internetowej jest często czynnikiem głównym, którym kierują się przedsiębiorcy. Jeżeli chcesz mieć stronę tylko dlatego, że konkurencja ma lub żona „ciśnie” to lepiej porzuć ten pomysł. Czasy, w których strona stanowiła wyróżnik na tle konkurencji już dawno minęły. W tej chwili do strony należy podejść jak do zatrudnienia handlowca. Im handlowiec lepszy, tym przyniesie więcej zleceń, ale trzeba mu więcej zapłacić. Strona jeżeli ma nieść ze sobą wartość i zdobywać Ci kolejnych klientów – musi kosztować.

Ile kosztuje strona internetowa?

Ja nie wiem. Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie.

Nie dlatego, że nie znam się na temacie – wprost przeciwnie. Po prostu, aby odpowiedzieć na to pytanie, najpierw trzeba zadać inne. To jak z pytaniem „ile kosztuje samochód?”.

Aby zacząć odpowiadać na to pytania trzeba by zacząć od tego do czego ta strona ma służyć. Jeżeli to ma być prosta strona wizytówkowa, która ma tylko pokazywać ofertę to jej koszt będzie niewielki – 1500 zł. Natomiast im strona będzie coraz bardziej rozbudowana tym jej cena rośnie. Górnej granicy ceny strony nie przewiduję…

Dokładnie tak jak z samochodem. Jak potrzebujesz mały samochodzik do miasta to będzie on tańszy niż samochód z segmentu D.

Najtańsza strona jest najdroższa

Zanim zaczniesz porównywać cenniki, musisz zrozumieć jedną rzecz.

Koszt strony to nie kwota na fakturze.
To kwota na fakturze minus to, ile strona dla Ciebie zarobiła.

Zrobienie strony możesz zlecić synowi kolegi, który studiuje informatykę. Wykona ją za niewielkie pieniądze. Będzie wyglądała estetycznie i działała poprawnie. Tylko wtedy pojawia się najważniejsze pytanie – kto i w jaki sposób na nią trafi?

Sam fakt, że strona jest w Internecie nie sprawia, że zaczynają ją odwiedzać klienci. Żeby strona sprzedawała, najpierw ktoś musi ją znaleźć. A to oznacza, że potrzebujesz źródła ruchu — pozycjonowania, kampanii Google Ads, działań w mediach społecznościowych.

Jeżeli nie planujesz żadnej promocji, to nawet najlepiej zaprojektowana strona będzie po prostu stała w Internecie. Będzie działać, będzie wyglądać profesjonalnie, ale nie będzie generować klientów, bo nikt na nią nie trafi.

Jak oprzesz łopatę o altankę to nie wykopie studni. Tak samo strona internetowa. Nie wystarczy, że będziesz ją miał. Dopiero odpowiednio zaplanowany marketing sprawia, że zaczyna zarabiać.

Największym błędem nie jest wydanie 5 000 czy 10 000 zł na stronę. Największym błędem jest wydanie 1 500 zł na stronę, której nikt nigdy nie odwiedzi. To wtedy pieniądze zostają wyrzucone w błoto.

Za co właściwie płacisz?

„Strona internetowa” to jedno słowo, za którym kryje się 20 różnych rzeczy.

Projekt i kodowanie. Najdłuższy etap. Strona Twojej firmy nie może wyglądać jak setka innych ze zdjęciami z darmowych banków zdjęć. Klienci wyczują to w ułamku sekundy i zamkną stronę.z Indywidualny projekt to nie kwestia estetyki. To kwestia tego, czy ktoś zostanie, czy ucieknie.

Treści. Większość firm nie ma czasu pisać tekstów. A jeśli pisze sama, wychodzi „jesteśmy pasjonatami, oferujemy najwyższą jakość”. Te zdania nie sprzedają, bo wszyscy je piszą. Pisanie tekstów, które sprzedają, to osobna umiejętność i osobny koszt.

SEO on-page. Strona, której nikt nie znajdzie w Google nie ma racji bytu. Podstawowe SEO musi być wpisane w stronę od pierwszego dnia — odpowiednie tytuły, opisy, struktura nagłówków, szybkość ładowania, zoptymalizowane i poprawnie podpisane zdjęcia. Bez tego zaczynasz od minusa.

Domena, hosting, certyfikat SSL. Infrastruktura — jak prąd w warsztacie. W przyzwoitej ofercie pierwszy rok masz w cenie. Potem płacisz sam, niewiele, ale to jest stała roczna opłata, o której musisz pamiętać.

Formularz, mapa Google, wersja mobilna, analityka. Jeżeli na mój audyt trafia strona, która błędnie wyświetla się na telefonie, to moim podsumowanie zawsze jest – zbuduj nową stronę. Komórki generują już większość część ruchu na większości stron www. Strona bez wersji mobilnej, bez działającego formularza albo ładująca się 8 sekund na telefonie to brak klientów.

Konkretne widełki cenowe

Rynek ma swoje przedziały. Znając je, łatwiej ocenić, czy oferta, którą dostałeś, jest sensowna.

Strona za 500 – 1 000 zł. Gotowy szablon, wklejone teksty, brak konfiguracji SEO, brak wsparcia po oddaniu. Jeśli traktujesz stronę jak obowiązkową wizytówkę „bo każda firma powinna mieć” to rozwiązanie może wystarczy. Ale przygotuj się na to, że za rok ją wyrzucisz i zlecisz od nowa.

Strona za 1 500 – 2 500 zł – wizytówka. Realny próg, od którego strona zaczyna pracować. Indywidualny projekt, podstawowe SEO, formularz kontaktowy, wersja mobilna, mapa, analityka. Dla mechanika, fryzjera, kosmetyczki, elektryka, każdej lokalnej usługi z jedną główną ofertą — w pełni wystarcza.

Strona za 3 000–4 500 zł – strona firmowa z blogiem. Rozbudowana struktura, osobne podstrony dla każdej usługi, blog, konfiguracja Profilu Firmy w Google. Dla firm, które chcą nie tylko zaistnieć, ale zacząć zarabiać z Google. To pakiet, który polecam większości klientów – gabinetom, warsztatom, biurom rachunkowym, firmom budowlanym.

Strona za 6 000 zł i więcej – projekty premium. Niestandardowe funkcjonalności, integracje z zewnętrznymi systemami, wersje językowe, dedykowana strategia SEO na start. Dla firm, które wiedzą, że strona musi robić coś konkretnego – bo bez tego nie zarobią.

Sklep internetowy to osobna bajka – zaczyna się od 2 500 zł i potrafi dojść do kilkudziesięciu tysięcy. Ale o cenach sklepów napiszę osobno.

Skąd biorą się różnice w wycenach?

Dostałeś trzy oferty i widełki są od 800 do 8 000 zł. Wszyscy mówią „strona internetowa”. Skąd ta różnica?

Czas pracy. Strona robiona przez tydzień na gotowym szablonie kosztuje inaczej niż strona budowana od zera przez miesiąc.

Kompetencje. Ktoś, kto robi strony od ośmiu lat i widział dziesiątki firm od środka, wie więcej niż ktoś, kto zaczyna. Wiedza kosztuje, ale oszczędza Twój czas i pieniądze później.

Zakres. Jedna oferta to „strona”. Druga to „strona + teksty + SEO + szkolenie + 3 miesiące wsparcia”. Pierwsza wygląda taniej. Druga zawiera cztery rzeczy.

Model rozliczenia. Agencje mają piętrową strukturę — handlowiec, project manager, grafik, koder, opiekun klienta. Każdy musi zarobić. U freelancera płacisz jednej osobie. Stąd realne różnice 30–50% przy podobnym zakresie. Nie znaczy to, że agencja jest gorsza. Płacisz za różne rzeczy – i warto wiedzieć za co dokładnie.

Jak nie przepłacić i gdzie nie warto oszczędzać

Pytaj o efekt, nie o cenę. Nie pytaj „ile kosztuje strona”. Zapytaj „ile firm o profilu podobnym do mojego obsługiwałeś i jakie były efekty po 6 miesiącach?”. Odpowiedź powie Ci więcej niż cennik.

Sprawdź realizacje. Wejdź na strony wykonane przez tę osobę lub agencję. Czy się szybko ładują? Czy są widoczne w Google? Jeśli ich własne realizacje nie błyszczą, Twoja też nie będzie.

Czytaj umowę. Konkretnie — czy pliki źródłowe są Twoje, czy wykonawcy? Co dzieje się, gdy za rok zechcesz zmienić wykonawcę? To pytania, których nikt nie chce zadawać. A powinien.

Nie oszczędzaj na treści i SEO. To dwa elementy, na których najczęściej tnie się koszty — i które najbardziej decydują o tym, czy strona zacznie zarabiać. Wszystko inne można poprawić później. Brak treści i SEO oznacza, że strona nie pracuje od pierwszego dnia.

Podsumowanie

Strona internetowa albo zarabia, albo nie – w zależności od tego, kto i jak ją zrobi. I czy ktokolwiek zaplanował, skąd na nią trafią klienci.

Realny próg, od którego strona zaczyna pracować, to dziś w Polsce około 1 500 zł za wizytówkę i 3 000 zł za stronę firmową. Można znaleźć taniej – ale wtedy zwykle płacisz dwa razy. Raz przy zakupie, drugi raz w klientach, których ta strona nigdy nie pozyskała.

Najgorszy wybór to nie najdroższa oferta. Najgorszy wybór to oferta, która nie działa.