O mnie
· Strony www · Sklepy www · Pozycjonowanie SEO · Reklama płatna · Opieka nad stroną
Blog Zasoby Kontakt 720 400 799
Case study · Strona www + SEO on-page

Przewodnik Świętokrzyski — TOP10 w Google w tydzień, bez płatnej promocji

Strona licencjonowanego przewodnika turystycznego, który postanowił działać na własną rękę. Zbudowana od zera, przygotowana porządnie pod SEO — i tydzień po uruchomieniu weszła w TOP10 na kluczowe frazy. Bez Ads. Bez abonamentu SEO.

Klient Łukasz Kaleta
Branża Turystyka, przewodnictwo
Zakres Strona www + SEO on-page
Obszar Województwo świętokrzyskie
Łukasz Kaleta — licencjonowany przewodnik po województwie świętokrzyskim
TOP 10 w Google tydzień po starcie · bez płatnej promocji

Zgłosił się do mnie młody chłopiec. Na oko czterdzieści kilka lat. Ja w jego wieku będę już starszy.

Łukasz jest licencjonowanym przewodnikiem po województwie świętokrzyskim. Od lat pracował na zleceniu w biurze podróży — dobra praca, stabilne zlecenia, ale jednym słowem: cudze. Nie jego program. Nie jego pomysły. Nie jego klienci.

A on ma pomysły. I to konkretne.

Powiedział mi wprost: gdyby mógł sam organizować wycieczki, byłyby na innym poziomie. Ciekawsze miejsca. Mniej sztampy. Więcej wycieczek pod slow life — takich, na które ludzie przyjeżdżają nie po to, żeby zaliczyć trzy zamki w jeden dzień, tylko żeby zwolnić i naprawdę zobaczyć region.

Żeby to zrobić, potrzebował jednej rzeczy: własnej strony. Punktu, od którego zacznie budować swoją grupę klientów — nie klientów biura podróży, tylko swoich.

I to jest moment, w którym się poznaliśmy.

Punkt wyjścia

Łukasz miał kompetencje — licencja, doświadczenie, znajomość regionu jakiej się nie zdobywa w rok. Miał wizję — konkretny wygląd strony, o który dbał, i jasny plan, dokąd chce dojść z ofertą. Miał przyszłego klienta — turystę, który szuka czegoś więcej niż standardowa oferta autokaru z audio-przewodnikiem.

Nie miał tylko jednej rzeczy: miejsca, w którym ten turysta może go znaleźć.

W konkurencyjnej niszy — kilkadziesiąt stron „przewodnik świętokrzyski" walczy o te same frazy — sama strona nie wystarczy. Musi być zrobiona tak, żeby Google ją wybrał spośród innych.

Dlaczego strona jest na WordPressie

To była świadoma decyzja — i warto ją tu wytłumaczyć, bo w innym moim case (Wyspa Zabawy) piszę wprost, że stronę zrobiłem ręcznie bez CMS-a. Ktoś, kto czyta oba, może zapytać: jak to, raz tak, raz siak?

Odpowiedź brzmi: technologia dobrana do potrzeby, nie do przyzwyczajenia.

Wyspa Zabawy to strona informacyjna — jej treść zmienia się rzadko, klient nie musi w niej niczego samodzielnie edytować. Kod ręczny = maksymalne bezpieczeństwo, maksymalna szybkość, zero kosztu aktualizacji.

Łukasz to zupełnie inny scenariusz. Jego oferta ma się zmieniać. W pierwszym etapie ruszył ze standardowymi wycieczkami, żeby zbudować bazę klientów. W kolejnych etapach będzie stopniowo przechodził na wycieczki pod slow life — inne trasy, inny język komunikacji, inne ceny. Program się rozwija razem z firmą.

Strona, w której klient nie może sam zmienić opisu wycieczki, dodać nowej oferty ani wymienić zdjęcia w bohaterze — nie jest dla Łukasza. Byłaby więzieniem, nie narzędziem.

Dlatego wybór padł na WordPress: klient sam ma stronę w rękach. Może w każdej chwili dopisać nową wycieczkę, zmienić cennik, dodać zdjęcia z ostatniego spływu. Bez czekania na programistę. Bez rachunku za każdą drobną poprawkę.

Wybór technologii to nie ideologia. Wyspa Zabawy dostała HTML, bo tego potrzebowała. Łukasz dostał WordPress, bo tego potrzebował.

SEO on-page — dlaczego to jest sedno tego case'a

Tu jest miejsce, w którym większość agencji sprzedaje klientowi „strona + osobno SEO w abonamencie po 1 500 zł miesięcznie". A klient płaci trzy razy: raz za stronę, drugi raz za miesiąc abonamentu, trzeci raz w każdym kolejnym.

Ja to widzę inaczej. Bo strona ma być zrobiona porządnie już na etapie budowy. Nie „strona, którą potem trzeba naprawiać SEO". Strona, która startuje w Google z fory.

Co to konkretnie znaczy w praktyce:

  • Struktura nagłówków dopasowana do tego, jak Google czyta stronę. Jeden H1 na podstronę, sensowne H2 z frazami, których faktycznie szukają turyści. Nie „Witamy na naszej stronie", tylko konkretne tematy wycieczek i regionów.
  • Tytuły i meta opisy pisane pod ludzi i pod Google jednocześnie. Każda podstrona ma swój unikalny tytuł, dopasowany do frazy, na którą realnie może się wyświetlać. Bez „Strona główna" i „Kontakt" jako tytułów.
  • Szybkość ładowania. Motyw dobrany świadomie, obrazy skompresowane, żadnych wtyczek na wyrost. Google od dwóch lat wprost nagradza szybkie strony w wynikach lokalnych.
  • Wersja mobilna traktowana jak podstawa, nie dodatek. 70% turystów szuka wycieczek na telefonie — jak strona nie działa poprawnie na małym ekranie, nie ma znaczenia, że wygląda ładnie na monitorze.
  • Dane strukturalne (schema). Google dostaje wprost informację, że to firma usługowa, jaki jest jej obszar działania, jak się skontaktować. Nie musi zgadywać.
  • Wewnętrzne linkowanie. Podstrony powiązane sensownie, żeby Google zrozumiał, o czym jest cała witryna, nie tylko strona główna.

Każdy z tych elementów z osobna to drobiazg. Razem — to jest różnica między stroną, która stoi, a stroną, która pracuje od pierwszego dnia.

Efekt, który sam mnie zaskoczył

Strona ruszyła. Zgłosiłem ją do Google Search Console — czyli oficjalnie „powiedziałem" Google, że istnieje i jest gotowa do zindeksowania.

I zaczęło się dziać.

Tydzień po uruchomieniu strona weszła do TOP10 w Google na frazę „przewodnik po Górach Świętokrzyskich" oraz „przewodnik Chęciny".
TOP 10
na „przewodnik po Górach Świętokrzyskich"
TOP 10
na „przewodnik Chęciny"
1 tydzień
od startu do wejścia w TOP10 · bez płatnej promocji

To są frazy z konkretną intencją zakupową — nie „ciekawostki o Świętokrzyskim", tylko dokładnie to, co wpisuje ktoś, kto szuka przewodnika do wynajęcia. Klient z portfelem w ręku, gotowy zamówić usługę.

I to bez ani złotówki wydanej na reklamę. Bez miesięcznego abonamentu SEO. Bez pozycjonera z Warszawy, który obiecuje efekty po pół roku.

Sama strona. Zrobiona porządnie od pierwszego dnia.

Co dzieje się dalej

Łukasz póki co świadomie nie zdecydował się na dodatkową promocję. Nie potrzebuje. Strona pracuje sama, generuje pierwsze zapytania, buduje jego bazę klientów — dokładnie tak, jak zaplanowaliśmy.

Gdy przyjdzie moment, w którym Łukasz zmieni ofertę na wycieczki pod slow life, dołoży płatną promocję, będzie chciał uderzyć w konkretną niszę turystyczną — mamy skąd startować. Fundament stoi.

Strona pracuje.

Adrian wykonał świetną robotę. Miałem w głowie konkretny wygląd tej strony i chciałem mieć najlepszą stronę wśród przewodników po województwie. I mam taką stronę!

ŁK
Łukasz Kaleta Przewodnik po województwie świętokrzyskim · przewodnikswietokrzyski.com

Co z tego wynika dla Twojej firmy

Jeśli słyszałeś od agencji „strona kosztuje tyle, a SEO to osobno, w abonamencie" — masz prawo się zastanowić, czy to na pewno tak musi wyglądać.

Dobrze zrobiona strona już na etapie budowy startuje z fory. Nie zastąpi to długoterminowego SEO, gdy chcesz walczyć o setki fraz w bardzo konkurencyjnej niszy — ale w większości lokalnych i niszowych branż wystarcza, żeby zacząć zarabiać z organicznych wyników. Bez płacenia komuś co miesiąc za to, że coś tam robi.

Klient, który zapłacił za stronę, powinien dostać stronę gotową do walki w Google od pierwszego dnia. A nie stronę, którą trzeba dodatkowo naprawiać przez pół roku, żeby cokolwiek osiągnąć.

Porozmawiajmy.

Planujesz stronę, ale masz dość obietnic „potem dopiszemy SEO"? Napisz w dwóch zdaniach, co robisz i dokąd chcesz dojść. Odezwę się w ciągu 24 godzin.

Lub napisz bezpośrednio: adrian@strojwas.pl